Polska sztuka / Malarstwo / Współczesnośc powoj

  • Opublikowano:

    2011-07-18
  • Odsłon:

    557

Beethoven polskiego malarstwa- Andrzej Dłużniewski

Andrzej Dłużniewski to artysta totalny. Jest nie tylko malarzem, ale także rysownikiem, fotografem, tworzy instalacje, plakaty, a nawet formy literackie. 


Urodził się 3 sierpnia 1939 roku w Poznaniu. Już jego kierunki studiów jakie podejmował sugerują o szerokich horyzontach zainteresowań - w latach 1959 - 1960 studiował architekturę na Politechnice Wrocławskiej, w latach 1960 - 1961 uczęszczał na Wydział Filozofii na Uniwersytecie Warszawskim jako wolny słuchacz i wreszcie - w latach 1962-1968 studiował na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych na Wydziale Rzeźby w pracowni Mariana Wnuka i w Pracowni Projektowania Brył i Płaszczyzn Oskara Hansena.


W roku 1968 Andrzej Dłużniewski zaprezentował pracę na dyplom na Wydziale Rzeźby, który okazał się jedną z bardziej kontrowersyjnych prac studentów. Była to dokumentacja fotograficzna dużej "piaskownicy" z suchym piaskiem, z której artysta uformował fantastyczne krajobrazy. Początkowo komisja dyplomowa nie chciała Dłużniewskiemu przyznać dyplomu, lecz po długiej dyskusji profesorowie zmienili zdanie i uznali, że pracę można rozpatrywać w kategoriach rzeźbiarskich.


Równie ważnym obszarem działalności Dłużniewskiego jest jego praca pedagogiczna. Od 1970 roku wykłada w warszawskiej ASP na wydziale Architektury Wnętrz (w latach 1971-1973 jednocześnie wykładał na PWSSP w Łodzi). Od 1991 roku posiada tytuł profesora nadzwyczajnego. 


"Ikonogramy" wykonane w latach 70., to seria rysunków tuszem, które należą do jednych z najwcześniejszych prac Dłużniewskiego. W roku 1977 w warszawskiej Galerii Foksal artysta pokazał sześć prac pod tytułem "Obraz wobec obrazu", które poruszały problem semantyki obrazu, a właściwie stosunku pola znaczeń do sfery zewnętrznej, sfery poza ramami obrazu. Do tego samego tematu Dłużniewski powrócił w pracy "Exterieurment" w Galerii Repassage.


W swej pracy pełnej ironii "Obraz, replika, kopia", Dłużniewski wykorzystał zbitkę trzech pojęć, tym samym przedstawiał absurdalne połączenia: Obraz Repliki Kopii, Replika Obrazu Kopii czy Kopia Obrazu Kopii Obrazu Kopii Repliki Obrazu Repliki Obrazu. Działaniem wykraczającym poza sztywne reguły malarstwa czy fotografii była praca "Ślad po obrazie", pokazaną w 1979 roku w starej kamienicy na ul. Foksal. Na jednej ze ścian w kamienicy pozostał ślad po zdjętym obrazie, ślad ten Dłużniewski sfotografował i wystawił w galerii. 


W 1989 roku stworzył charakterystyczny dla siebie obraz "Słońce I", który znajduje się w kolekcji warszawskiego CSW Zamek Ujazdowski. W centrum obrazu znajdują się trzy słowa, które określają słońce w języku francuskim, niemieckim i rosyjskim. Każdy z tych wyrazów, ma przypisany inny kolor, a wszystkie te trzy odpowiadają podstawowym barwom świetlnym. Na obwodzie kompozycji Dłużniewski umieścił dwa pasy - jeden składa się ponownie z trzech podstawowych barw światła, a drugi stanowi pas żółtego koloru, reprezentujący światło emitowane przez słońce




W 1991 roku Dłużniewski wydał książkę pt. "T", w którym analizuje powiązania między sztuką wizualną, poezją i refleksją nad prostymi pojęciami. Książka ta towarzyszyła jego wystawie "Słowa i rzeczy" w warszawskim CSW. 


W 1997 roku artysta uległ tragicznemu wypadkowi samochodowemu, w wyniku, którego stracił wzrok. 


„Rok 1998 stał się dla mnie rokiem przemiany. Nagle wiele z tego, co uważałem za mądre wydało mi się głupie, i odwrotnie - w największych głupotach dopatrzyłem się ziarenek mądrości" - tak napisał w prologu do "Odlotu" Dłużniewski. "Odlot", to wydany w 2000 roku zbiór opowiadań Andrzeja Dłużniewskiego, które napisał po przegranej walce o odzyskanie wzroku. Mimo tragicznych wydarzeń, Dłużniewski utrzymał opowiadania w humorystycznej formie, które można potraktować jako swoiste powiastki filozoficzne, w których artysta dokonuje przemieszania autorskiej wyobraźni z rzeczywistością. Scenerią wydarzeń jest Warszawska Starówka, która stała się świadkiem rozmów spotykającej się trójki bohaterów, będących porte parole samego autora. To swoisty debiut literacki Dłużniewskiego, w którym znajdziemy wątki polityczne, banalną codzienność i rozważania natury egzystencjalnej, jednocześnie wiele w tym optymizmu, ironii, wyrozumiałego spojrzenia na świat. 


Po wypadku, który stał się swoistym przełomem w twórczości Dłużniewskiego, artysta początkowo myślał tylko o pisaniu, bo wszystkie działania wizualne wydawały mu się wtedy niemożliwe. Lecz znajomi rzeźbiarze artysty, chcąc mu pomóc, zaproponowali Dłużniewskiemu wosk. Zaczął lepić nieduże figurki, które w końcu odlano w brązie. "To w jakiś sposób, choć może na początku traktowane było jako terapia, obudziło w nim nowe moce twórcze" - powiedział Wojciech Krukowski. Powrót do sztuk wizualnych spowodował, że Dłużniewski kontynuował nauczanie na ASP. Od momentu utraty wzroku Dłużniewski tworzy z pamięci, zaś prace malarskie wykonuje jego żona, Małgorzata oraz Maciej Sawicki. "Siedzę na kanapie i dyryguję" - śmiał się w jednym z wywiadów Dłużniewski. W 2000 roku na wystawie w CSW pokazał pracę "Geonauci" - wspomniane figurki z brązu. Maleńkie postacie istot, które ustawione zostały na krawędzi dużego, białego postumentu. Istoty, opisane dokładniej w "Odlocie", “w swojej naturalnej postaci są niewidoczne i które sprawdziwszy, że ich obecność i sposób bycia drażnią tubylców, przygotowują się do odlotu i wkrótce odlecą”.


Pod koniec lat 90. tworzył obrazy tekstowe, np. "Jak Picabia", "Kak eto?", "Jeśli czerwone, okrągłe i męskie to niebo [der Himmel], a niebieskie, kwadratowe i żeńskie to ziemia; to co to jest to białe i dalej, czym zatem jest szare", "Jak trudno liczyć motyle" czy "Bóg". Obrazy, w którym dominantę stanowiły słowa i barwa.


Inspiracją dla Dłużniewskiego może być nawet wykrojony z tapety w kwiatki ludzik "K" o czerwonych dłoniach, szerokich ramionach i głowie ujętej z profilu. Taki był punkt wyjścia dla całego cyklu kolaży "Burleski", który rozpoczął w 2001 roku. Odbiorca znajdzie tam nawiązania do Biblii, a także do codziennych zdarzeń, a nawet znajduje się tam dialog z historią sztuki - w jednej z "Burlesek" ludziki trzymając się za ręce tworzą chwiejny szereg, co jest wyraźnym nawiązaniem do obrazu Bruegla "Ślepcy". 


Innym dialogiem z wybitnymi malarzami, które prowadził Dłużniewski, jest cykl trzech obrazów - "Obraz niebieski", "Czarny kwadrat" i "Czarne słońce". To hołd dla Kazimierza Malewicza. Innym nawiązaniem do równie wielkiego artysty XX wieku znajdziemy w pracy "Kłębki (Pamięci Rrose Selavy - podwójny ukryty dźwięk)" - czyli hołd złożony Marcelowi Duchampowi, a właściwie postaci wykreowanej przez niego, czyli właśnie tytułowej Rrose Selavy. Dłużniewski zamknął czerwony i niebieski kłębek wełny w drewnianym stelażu, z którego po potrząśnięciu wydobywał się dźwięk przypominający grzechotkę. 


W roku 2005 w łódzkim Muzeum Sztuki odbyła się duża wystawa retrospektywna "Spacer z Andrzejem Dłużniewskim w stronę sztuki". Wystawie towarzyszył obszerny katalog twórczości artysty, w którym to z przekorą napisał, że nie chciał być artystą i nie wie, czy chce nim być, bo nie jest "ani takie atrakcyjne, ani takie łatwe". 


Do jego najważniejszych nagród, które otrzymał Dłużniewski należy m.in. Nagroda im. Katarzyny Kobro otrzymana w 2003 roku oraz otrzymana w 2006 roku nagroda im. Jana Cybisa, która jest jedną z najbardziej prestiżowych nagród w dziedzinie malarstwa przyznawanej za całokształt twórczości przez Okręg Warszawski Związku Polskich Artystów Plastyków od 1973 r. 


Sylwetka Andrzeja Dłużniewskiego nie jest związana z żadnym kierunkiem, prądem czy programem artystycznym. Często zaliczany do twórców konceptualnych. Sztuka Dłużniewskiego jest efemeryczna, wykraczająca poza wszelkie przyjęte konwencje, a przede wszystkim intelektualna.  Z pewnością jest artystą awangardowym, konsekwentnie powraca do tematów, które go interesują - czyli do zagadnień lingwistycznych. Andrzej Dłużniewski podążą ścieżką wyznaczoną przez siebie samego i realizuje własną koncepcję sztuki, której ważnym elementem jest użyteczność  przy czym, jak sam wyjaśnił, chodzi o “użyteczność w sensie najbardziej szlachetnym, w sensie prowokacji intelektualnej, pewnego impulsu”. Andrzej Dłużniewski, niewidomy malarz potwierdza dewizę Marcela Duchampa - w sztuce to mózg jest ważniejszy niż oko.


13.07.2011, J.N.